Marta z Betanii – lekcja o równowadze między działaniem a słuchaniem
Marta, siostra Marii i Łazarza, uczy nas, że gorliwość i pragnienie bycia pożytecznym to dobra rzeczy. Ale czy wiemy, kiedy zatrzymać się i…
Przypowieść o Siewcy to jedno z najtrudniejszych, a zarazem najbardziej pocieszających słów Jezusa. Dlaczego Słowo Boże czasem pada na dachy, czasem na kamienie, a czasem przynosi trzydziestokrotny plon? Odkryj, co ta starożytna historia mówi o twoim sercu dzisiaj.
Jeżeli kiedykolwiek czułeś, że mimo wiary, mimo modlitwy, mimo wysłuchiwania Słowa Bożego — coś jakoś nie działa, to nie jesteś sam. Przypowieść o Siewcy, którą Jezus opowiada w Ewangelii Mateusza, mówi o czymś, co dotyka każdego z nas.
A gdy siewca wychodził, aby siać, część ziarna padła przy drodze; i przyleciały ptaki i wydziobały je. Inna część padła na grunt skalisty, gdzie nie było dużo ziemi; i natychmiast wykiełkowała, bo gleba była płytka. Gdy zaś wyjrzało słońce, przywarła do niego, i ponieważ nie miała korzeni, wyschła. Inna część padła między ciernie; i ciernie podrosły i zadusiły ją. Ale inna część padła na dobry grunt i przynosiła plon: jedno ziarno stukrotny, inne siedemdziesiąt, inne trzydzieści.
(Mt 13, 3-8)
Co ciekawe, Jezus sam wyjaśnia tę przypowieść swoim uczniom. I to wyjaśnienie jest równie ważne co sama historia.
Pierwsza gleba — ta przy drodze — to serce, które słyszy Słowo, ale natychmiast przychodzi Zły i wyrywa to, co zasiane. Nie ma tu miejsca na myślenie, na zastanowienie. Zbyt szybko, zbyt łatwo Słowo zapominamy.
Druga gleba — skaliście — to człowiek, który na początku z radością przyjmuje Słowo. Ale gdy przychodzą pierwsze trudności, gdy modlitwa nie niesie natychmiastowego rezultatu, gdy wiara wymaga wyrzeczeń — natychmiast pada. Bez korzeni nie ma trzymanki.
Trzecia gleba — pełna cierni — to nasza codzienność. Troski świata i przybytek bogactwa tłumią Słowo. Praca, pieniądze, prestiż, media społecznościowe — wszystko to rośnie szybciej niż ziarno wiary. Przymuszamy Boga do konkurencji z naszymi aspiracjami.
I wreszcie — dobry grunt. Gleba, która robi, co do niej należy: słucha, rozumie, przyjmuje, trzyma się i owocuje.
To pytanie, które rodzą się w naszych sercach. A jeśli jestem skaliście? A jeśli zbyt dużo mam cierni?
Tu tkwi piękno tej przypowieści: Jezus nie mówi do nas, abyśmy się potępiali za bycie złą glebą. Mówi do nas, żebyśmy mogli się zmienić.
Bóg wciąż wysyła Siewcę. Wciąż rzuca Słowo. Nie raz jeden, nie dwa razy — bez zmęczenia, bez pretensji. Dlatego właśnie ta przypowieść jest pełna nadziei.
Jeśli chcemy być dobry gruntu, możemy zacząć od małych gestów.
Jeśli jesteś przy drodze — tj. zapominasz o Słowie — spróbuj rozważyć jedno zdanie z Pisma Świętego przez cały dzień. Tylko jedno.
Jeśli jesteś skalisty — tj. potrzebujasz głębszych korzeni — szukaj wspólnoty. Znajdź grupę modlitewną, znajomych w wierze. Samotna wierzba się nie trzyma.
Jeśli wśród cierni mieszkasz — uważaj na to, co rośnie razem z Słowem w twoim sercu. Być może nie wszystko, co zabierało ci czas, da ci to, czego szukasz.
Nie jesteś skazany na bycie złą glebą. Gleba się zmienia, kiedy się ją uprawia, kiedy się ją niszczy, kiedy się jej daje czas. Tak samo jest z naszym sercem.
Jezus zaś — Siewca — patrzy na nas z miłością, nie z osądem. Wiedział, że nas nie zmienia się z dnia na dzień. Wiedział, że rośniemy powoli.
Dlatego rzuca Słowo znowu dzisiaj. Do ciebie. Dla ciebie.
Czy jesteś gotów je przyjąć?
Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten artykuł.
Marta, siostra Marii i Łazarza, uczy nas, że gorliwość i pragnienie bycia pożytecznym to dobra rzeczy. Ale czy wiemy, kiedy zatrzymać się i…
Odkryj głębokie znaczenie najpiękniejszego Psalmu. Rozważamy, jak słowa o Pasterzu prowadzącym nas przez dolinę cienia śmierci stają się…
"Kto przebywa w pieczy Najwyższego, kto w cieniu Wszechmocnego mieszka". Rozważanie nad psalmem, który od wieków towarzyszy ludziom w…