Przejdź do treści

Tomasz Niewierny — kiedy wątpliwość prowadzi do głębszej wiary

Tomasz chciał być pewny, zanim uwierzy. Jego wątpliwość nie była słabością — była drogą do najpełniejszego wyznania wiary w historii. Odkryj, dlaczego twoje pytania mogą być błogosławieństwem.

A
Admin
3 min czytania
0
Zdjęcie: Tomasz Niewierny — kiedy wątpliwość prowadzi do głębszej wiary

Tomasz: apostoł, który nie bał się pytać

Większość z nas zna go jako "Tomasza Niewiernego". Ta etykieta przylgnęła do niego na wieki, jakby jego wątpliwość była grzechem nie do wybaczenia. Ale jeśli przeczytamy uważnie jego historię w Ewangelii św. Jana, odkryjemy coś zupełnie innego — odkryjemy człowieka, którego szczera potrzeba pewności doprowadziła go do najbardziej głębokie wyznania wiary spośród wszystkich apostołów.

Kim był Tomasz naprawdę?

Przed zmartwychwstaniem Tomasz był uczestnikiem życia Jezusa. Wędrował z Nim, słuchał Jego nauk, widział Jego cuda. Ale kiedy przyszedł moment wielkiego testu — aresztowanie i krzyż — Tomasz, jak wszyscy pozostali, uciekł ze strachu. I właśnie tam, w tym ludzkimi słabościach, czeka nas pierwsza lekcja.

Tomasz nie był super-apostołem. Był człowiekiem takim jak ty i ja — podatnym na strach, na zwątpienie, na potrzebę konkretnych dowodów.

Słynna scena na Górze Oliwnej

"Tomasz, jeden z Dwunastu, który się zwał Bliźniakiem, nie było go z nimi, gdy przyszedł Jezus. Mówili mu więc pozostali uczniowie: Widzieliśmy Pana. On im odrzekł: Jeśli nie zobaczę w Jego rękach śladów od gwoździ i nie włożę mej ręki w Jego bok, nie uwierzę" (J 20, 24-25).

Zauważ, co się dzieje. Tomasz nie neguje możliwości zmartwychwstania — po prostu mówi, że potrzebuje dowodu. Czy to jest tak złe? Wszyscy jesteśmy racjonalni. Wszyscy pragniemy być pewni przed podjęciem ważnej decyzji.

Tydzień czekania

Co czekało Tomasza przez następnych siedem dni? Wyobraź sobie jego wewnętrzny bój. Pozostali apostołowie mówią: "Widzieliśmy Pana!" A on czuje się sam, odłączony, wątpiący. To musiało być bolesne. Ale Tomasz nie udawał wiary. Nie powiedział: "Oczywiście, wierzę" — byłby to kłamstwo. Zamiast tego, został szczery.

I właśnie ta szczerość otworzyła mu drzwi.

"Po ośmiu dniach uczniowie Jego byli znowu w domu, i Tomasz z nimi. Drzwi były zamknięte. Przyszedł Jezus, stanął pośrodku i powiedział: Pokój wam! Potem mówi do Tomasza: Włóż swój palec tutaj i zobacz moje ręce; włóż swoją rękę i przebij mój bok; i nie bądź niedowiarkiem, ale wierny. Tomasz mu odrzekł: Panie mój i Boże mój!" (J 20, 26-28).

Przetłumacz to dla siebie. Jezus nie powiedział: "Tomaszu, jesteś słaby, wyrzucam cię z grona apostołów." Zamiast tego pojawił się, pozwolił mu dotknąć, potwierdzić swoją wiarę w konkretny, namacalny sposób.

Lekcja dla nas: Wątpliwość nie jest wrogiem wiary

Otóż tu jest sedno. Tomasz nauczył nas, że prawdziwa wiara nie oznacza ślępej akceptacji. Wiara, którą opieramy na pytaniach i poszukiwaniu, jest bardziej solidna niż wiara, która powstaje ze słów bez namysłu.

Mamy prawo pytać. Mamy prawo mówić: "Panie, nie rozumiem — pokaż mi." To nie jest brak wiary. To jest szczerość.

Jak to stosuje się do twojego życia dzisiaj?

Możliwe, że teraz czujesz się jak Tomasz. Może coś w Kościele, w wierze, w modlitwie cię pyta. Może czujesz się osamotniony w swoich wątpliwościach, jakby inni wszyscy wierzyli pewniej, bardziej bezwarunkowo.

Błogosławieństwo polega na tym, że Jezus przychodzi właśnie do takich ludzi. Przychodzi do naszych zamkniętych drzwi (naszych obaw, naszych pytań) i mówi: Pokój wam.

Twoje pytania to nie hańba. Twoje szukanie to droga. A kiedy wreszcie pozwolisz sobie dotknąć tego, w co wierzysz — kiedy dostaniesz odpowiedź w głębi serca — twoje wyznanie wiary będzie tak głębokie jak słowa Tomasza: "Panie mój i Boże mój!"

Posłanie

Nie bądź zbyt surowy dla siebie, jeśli czasami wahasz się w wierze. Tomasz nie został potępiony za wątpliwość — został błogosławiony za to, że jej nie ukrywał. Wniosła go ona do jeszcze większej głębi relacji z Jezusem.

Twoje wątpliwości mogą być zaproszeniem do bardziej intymnego poznania Boga. Może właśnie w tym punkcie, gdzie pytasz najgłośniej, Jezus czeka, aby potwierdzić swoją obecność.

I tak jak Tomasz, odkryjesz, że najgłębsza wiara przychodzi nie z ignorowania pytań, ale z przeprowadzenia się przez nie, trzymając rękę wyciągniętą ku miłości.

Udostępnij:

Komentarze (0)

Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten artykuł.

Dodaj komentarz

Komentarze są moderowane. Prosimy o kulturalną i budującą dyskusję.

Podobne artykuły