Przejdź do treści

Wspólnota Kościoła — po co nam inni wierzący

Coraz popularniejsza jest wiara prywatna — „wierzę, ale nie potrzebuję Kościoła". Czy to możliwe? Co traci się wybierając samotną wiarę zamiast wspólnoty?

BT
br. Tomasz Nowak
7 min czytania
209
Zdjęcie: Wspólnota Kościoła — po co nam inni wierzący

„Wierzę, ale nie potrzebuję Kościoła"

To zdanie wypowiada coraz więcej osób, szczególnie po skandalach w Kościele. I jest w nim ważna intuicja: wiara jest osobista, relacja z Bogiem jest intymna. Ale jest też poważne nieporozumienie.

Chrześcijaństwo od samego początku było wspólnotowe. Jezus nie powołał eremitów — powołał apostołów. Wspólnota.

Co daje wspólnota czego samotna wiara nie da

Gdy jest mi dobrze — łatwo wierzę. Gdy jest mi źle — potrzebuję kogoś, kto wierzy za mnie. Wspólnota jest siecią podtrzymującą. Gdy twoja wiara słabnie — niesie cię wiara innych.

Pierwsi chrześcijanie „trwali w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach" (Dz 2,42). To był ich survival kit.

„Nie opuszczajcie waszych wspólnych zebrań, jak się to stało zwyczajem niektórych." — Hbr 10,25

Kościół mimo skandali

Skandale w Kościele są realne i poważne. Skrzywdzeni mają prawo do gniewu i do wymagania odpowiedzialności. Jednocześnie — Kościół to nie jest instytucja, którą można zastąpić prywatną wiarą. To Ciało Chrystusa z wszystkimi swoimi bliznami i słabościami.

Augustyn pisał: „Nasz jest ten Kościół, w którym grzesznicy są i będą, dopóki nie nadejdzie czas sądu." Kościół nie jest dla perfekcyjnych. Jest dla potrzebujących uzdrowienia.

Udostępnij:

Komentarze (0)

Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten artykuł.

Dodaj komentarz

Komentarze są moderowane. Prosimy o kulturalną i budującą dyskusję.

Podobne artykuły