Jak Bóg zmienił moje życie, świadectwo nawrócenia
Przez lata żyłam z dala od Boga, przekonana, że wiara to coś dla słabych. Pewnej nocy wszystko się zmieniło. Dziś dzielę się tym…
Trzy lata temu złożyliśmy z mężem papiery rozwodowe. Dziś jesteśmy razem, i naprawdę się kochamy. Co się zmieniło? Jedno słowo: modlitwa.
Siedzieliśmy naprzeciwko siebie przy stole i obydwoje wiedzieliśmy, że to koniec. Czternaście lat małżeństwa, dwoje dzieci, wspólny dom, i pustka między nami, której żadne z nas nie umiało wypełnić.
Papiery rozwodowe były u notariusza. Trzeba było tylko pojechać i podpisać.
Przyjaciółka zaprosiła mnie na rekolekcje małżeńskie. Pojechałam z jednym nastawieniem: to nie pomoże, ale przynajmniej będę miała trzy dni ciszy. Mąż odmówił, on nie „wierzył w takie rzeczy".
Na rekolekcjach stało się coś, czego nie umiem inaczej nazwać jak Boże działanie. W czasie adoracji poczułam, nie usłyszałam, lecz poczułam, że mam walczyć o to małżeństwo. Że jest warte ocalenia. Że Bóg je widzi inaczej niż ja.
„Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela.", Mt 19,6
Wróciłam i powiedziałam mężowi, że nie chcę rozwodu. Że chcę spróbować. Że proszę o trzy miesiące, terapia, szczerość, cokolwiek. On się zgodził, nie z wiary, lecz z miłości do dzieci.
Terapia ujawniła rany, które każde z nas nosiło. Modlitwa dawała siłę w momentach, gdy chciałam się poddać. Po roku mąż sam zaproponował, że pójdziemy razem na Mszę.
Nie powiem, że wszystko jest idealne. Małżeństwo to praca. Ale jest miłość, prawdziwa, dojrzała, zbudowana na szczerości i przebaczeniu. I jest Bóg, trzecia osoba w naszym związku, której wcześniej nie było.
Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten artykuł.
Przez lata żyłam z dala od Boga, przekonana, że wiara to coś dla słabych. Pewnej nocy wszystko się zmieniło. Dziś dzielę się tym…
Trzy lata spędzone wśród ludu Maasai w Kenii zmieniły moje rozumienie Ewangelii. Oni nauczyli mnie, czym jest prostota wiary i radość z…
Odszedłem z Kościoła w wieku 18 lat, z przekonaniem, że to racjonalna decyzja. Przez 20 lat byłem pewny, że mam rację. Potem zdarzyło się…