Przejdź do treści

Jak Bóg uratował moje małżeństwo, świadectwo

Trzy lata temu złożyliśmy z mężem papiery rozwodowe. Dziś jesteśmy razem, i naprawdę się kochamy. Co się zmieniło? Jedno słowo: modlitwa.

MK
Marta Kowalska
8 min czytania
63
Zdjęcie: Jak Bóg uratował moje małżeństwo, świadectwo

Punkt, w którym wszystko się skończyło

Siedzieliśmy naprzeciwko siebie przy stole i obydwoje wiedzieliśmy, że to koniec. Czternaście lat małżeństwa, dwoje dzieci, wspólny dom, i pustka między nami, której żadne z nas nie umiało wypełnić.

Papiery rozwodowe były u notariusza. Trzeba było tylko pojechać i podpisać.

Rekolekcje, na które pojechałam bez wiary

Przyjaciółka zaprosiła mnie na rekolekcje małżeńskie. Pojechałam z jednym nastawieniem: to nie pomoże, ale przynajmniej będę miała trzy dni ciszy. Mąż odmówił, on nie „wierzył w takie rzeczy".

Na rekolekcjach stało się coś, czego nie umiem inaczej nazwać jak Boże działanie. W czasie adoracji poczułam, nie usłyszałam, lecz poczułam, że mam walczyć o to małżeństwo. Że jest warte ocalenia. Że Bóg je widzi inaczej niż ja.

„Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela.", Mt 19,6

Powrót do domu

Wróciłam i powiedziałam mężowi, że nie chcę rozwodu. Że chcę spróbować. Że proszę o trzy miesiące, terapia, szczerość, cokolwiek. On się zgodził, nie z wiary, lecz z miłości do dzieci.

Terapia ujawniła rany, które każde z nas nosiło. Modlitwa dawała siłę w momentach, gdy chciałam się poddać. Po roku mąż sam zaproponował, że pójdziemy razem na Mszę.

Dziś

Nie powiem, że wszystko jest idealne. Małżeństwo to praca. Ale jest miłość, prawdziwa, dojrzała, zbudowana na szczerości i przebaczeniu. I jest Bóg, trzecia osoba w naszym związku, której wcześniej nie było.

Udostępnij:

Komentarze (0)

Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten artykuł.

Dodaj komentarz

Komentarze są moderowane. Prosimy o kulturalną i budującą dyskusję.

Podobne artykuły