Przejdź do treści

Jak wróciłem do Kościoła po 20 latach, moje świadectwo

Odszedłem z Kościoła w wieku 18 lat, z przekonaniem, że to racjonalna decyzja. Przez 20 lat byłem pewny, że mam rację. Potem zdarzyło się coś, czego nie umiałem wyjaśnić.

MK
Marta Kowalska
8 min czytania
201
Zdjęcie: Jak wróciłem do Kościoła po 20 latach, moje świadectwo

Odejście z przekonaniem

Miałem 18 lat i byłem przekonany, że wiara to infantylizm. Czytałem filozofów, byłem zafascynowany nauką. Kościół kojarzył mi się z hipokryzją, skandalami, regułami bez sensu. Odszedłem z ulgą.

Przez dwadzieścia lat żyłem dobrze. Praca, rodzina, sukcesy. Nie czułem żadnej pustki, albo nauczyłem się jej nie czuć.

Narodziny córki

Wszystko zmieniły narodziny córki. Patrzyłem na to małe, doskonałe stworzenie i po raz pierwszy w życiu poczułem coś, co jedynym słowem mogę nazwać: świętość. Że to nie jest przypadkowy wynik ewolucji. Że patrzę na cud.

Nie umiałem tego logicznie wytłumaczyć. I po raz pierwszy nie chciałem tego tłumaczyć. Chciałem pokłonić się.

Droga powrotu

Nie poszedłem od razu do kościoła. Zacząłem czytać, tym razem bez uprzedzeń. Chesterton, C.S. Lewis, Benedykt XVI. Odkrywałem, że chrześcijaństwo intelektualnie mnie podcina. Że odpowiedzi, których szukałem, są tam, tylko nigdy nie szukałem ich uczciwie.

„Stworzyłeś nas dla siebie i niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie.", Augustyn z Hippony

Pierwsza spowiedź po 22 latach

Klęczałem w konfesjonale z listą, którą pisałem przez tydzień. Ksiądz wysłuchał cierpliwie. Powiedział: „Syn marnotrawny wrócił do domu." I ja, czterdziestoletni mężczyzna, płakałem jak dziecko. Ale to był płacz ulgi.

Udostępnij:

Komentarze (0)

Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten artykuł.

Dodaj komentarz

Komentarze są moderowane. Prosimy o kulturalną i budującą dyskusję.

Podobne artykuły