Przejdź do treści

Wiara po stracie dziecka — jak Bóg towarzyszył mi w żałobie

Straciłam córkę w ósmym miesiącu ciąży. To był najtrudniejszy moment mojego życia. Wiele osób pyta: jak można wierzyć po takiej stracie? Odpowiedź jest bardziej skomplikowana niż tak lub nie.

MK
Marta Kowalska
9 min czytania
86
Zdjęcie: Wiara po stracie dziecka — jak Bóg towarzyszył mi w żałobie

Cisza po stracie

Anastazja miała przyjść na świat w maju. Odeszła w marcu. W szpitalu, na oddziale, byłam w ciszy, która mnie rozrywała. I pamiętam, że nie umiałam się modlić. Tylko siedziałam i patrzyłam w ścianę.

Nie byłam zła na Boga. Byłam zbyt rozbita, żeby cokolwiek czuć.

Bóg, który przyszedł przez ludzi

Przez pierwsze tygodnie Bóg docierał do mnie przez innych. Przez przyjaciółkę, która po prostu siedziała ze mną i nie mówiła nic. Przez proboszcza, który odprawił pogrzeb z godnością i czułością. Przez nieznajomą kobietę na rekolekcjach, która powiedziała: „Moja córka też odeszła. Bóg ją teraz trzyma. Obie nasze córki są bezpieczne."

To zdanie coś we mnie otworzyło.

„Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni." — Mt 5,4

Gniew jest częścią wiary

Kilka miesięcy później przyszedł gniew. Krzyczałam do Boga w samochodzie. „Dlaczego? Po co? Gdzie byłeś?" I — o dziwo — to był pierwszy raz po jej śmierci, kiedy poczułam, że nie jestem sama. Jakby Bóg czekał na tę krzyczącą modlitwę.

Dziś

Anastazja miałaby teraz trzy lata. Każdy maj jest trudny. Ale wierzę — nie naiwnie, lecz z blizną — że ona jest. Że Bóg, który ją stworzył, ją trzyma. I że moja wiara, która przeżyła tę stratę, jest innej jakości niż ta przed nią.

Udostępnij:

Komentarze (0)

Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten artykuł.

Dodaj komentarz

Komentarze są moderowane. Prosimy o kulturalną i budującą dyskusję.

Podobne artykuły