Jak Bóg zmienił moje życie — świadectwo nawrócenia
Przez lata żyłam z dala od Boga, przekonana, że wiara to coś dla słabych. Pewnej nocy wszystko się zmieniło. Dziś dzielę się tym…
Byłem przekonanym ateistą z wykształceniem filozoficznym. Argumenty za Bogiem wydawały mi się naiwne. Potem trafiłem na Tomasza z Akwinu — i mój świat się przewrócił.
Studiowałem filozofię z jednym celem: rozbroić argumenty za Bogiem. Czytałem Russella, Dawkinsa, Nietzschego. Byłem pewny, że każdy, kto wierzy, albo nie myślał wystarczająco głęboko, albo boi się śmierci.
Wiara była dla mnie protezą słabego umysłu.
Na trzecim roku musiałem przeczytać „Sumę teologiczną" jako lekturę obowiązkową. Czytałem z ironią. Ale po kilku dniach ironia zaczęła ustępować niepokojowi. Tomasz nie argumentował jak słaby apologeta. Argumentował jak ktoś, kto naprawdę myślał.
Pięć dróg do Boga — szczególnie argument z celowości i argument z istnienia koniecznego — zawieszały mi oddech. Nie dlatego, że były „przekonywające" w popularnym sensie. Ale dlatego, że pokazywały, że pytanie o Boga jest poważne filozoficznie.
„Wiara szuka rozumu, rozum szuka wiary." — Jan Paweł II
Nie było jednej chwili. Był stopniowy proces — rok czytania, rozmów, nocnych przemyśleń. Aż pewnej nocy siedziałem nad kawą i zdałem sobie sprawę: nie wierzę już, że Bóg nie istnieje. I to było przerażające i wyzwalające jednocześnie.
Dziś wierzę — i dalej filozofuję. Wiara nie uśpiła mojego rozumu. Przeciwnie: dała mu więcej pytań i więcej materiału niż ateizm kiedykolwiek mógł. Bóg jest nieskończony. Zrozumienie Go zajmie wieczność. I to mi właśnie odpowiada.
Bądź pierwszą osobą, która skomentuje ten artykuł.
Przez lata żyłam z dala od Boga, przekonana, że wiara to coś dla słabych. Pewnej nocy wszystko się zmieniło. Dziś dzielę się tym…
Trzy lata spędzone wśród ludu Maasai w Kenii zmieniły moje rozumienie Ewangelii. Oni nauczyli mnie, czym jest prostota wiary i radość z…
Odszedłem z Kościoła w wieku 18 lat — z przekonaniem, że to racjonalna decyzja. Przez 20 lat byłem pewny, że mam rację. Potem zdarzyło się…